Wspomnienia przeciwlotnika WRiA WOPK
Nowogard, 10 marzec 2011 r.
Ostatnia aktualizacja danych: 10.03.2011 r.
mjr rez. mgr inż. Zbigniew Żołna
Wspomnienia przeciwlotnika:
37 dywizjon rakietowy Obrony Powietrznej
m. Glicko k. Nowogardu
1. Pierwsza wpadka w nowym miejscu służby.
Koniec nauki w WOSR w Jeleniej Górze. Zaczynam nowy etap swojego życia, służbę w
jednostce liniowej Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Obrony Powietrznej Kraju.
Po urlopie, który należał się każdemu promowanemu na stopień oficerski, udałem się do ZT, do którego miałem przydział służbowy. Była to 26 Brygada Artylerii OPK Gryfice. Musiałem stawić się 02.10.1981 r., więc dzień wcześniej wsiadłem w pociąg i w drogę.
Muszę zaznaczyć, że jestem rodowitym ślązakiem (moje rodzinne miasto to Tychy) i musiałem pokonać kilkaset kilometrów. Stawiam się w znajomej już brygadzie u ppłk. Jana Sypka.
Przyjechałem do Nowogardu – był piątek 02.10.1981 r. godz. ok 17.00. Zobaczyłem miasto. Małe miasto. Mówiono nam, że będziemy mieszkać w lesie. A tu okazuje się, że nie jest to prawdą.
Stawiłem się na służbę spóźniony. To były błędy młodości. Dostałem pierwszą lekcję odpowiedzialności za swoje czyny, pierwszą lekcję dorosłości w pracy.
Po krótkiej rozmowie z dowódcą, zostałem skierowany do baterii radiotechnicznej na stanowisko oficera naprowadzania – dowódcy plutonu n.cz. Baterią dowodził kpt. Jerzy Łuczyk.
[ Do spisu treści ]
2. Proces nabycia uprawnień oficera naprowadzania PZR S-75M Wołchow.Obsada w tym czasie była bardzo mizerna. W szczególności brakowało ON–ów. Jedynym dopuszczony, do pełnienia dyżurów bojowych był chor. Ignacy Marcinkiewicz oraz kpt. Jerzy Łucyk.
Należało kilkakrotnie udać się do sztabu brygady w celu poddania się egzaminom. Nie były to proste sprawy jak dla młodego adepta szkoły oficerskiej.
Najcięższe egzaminy były z pracy bojowej, kontrola funkcjonowania stacji naprowadzania rakiet (KF SNR) i eksploatacja sprzętu.
Bardzo wiele zawdzięczam w tym względzie chor. Marcinkiewiczowi, który z wiadomych względów dążył aby jak najwięcej swojego doświadczenia przekazać mi.
Na początku grudnia 1981 r. po zdaniu wszystkich niezbędnych egzaminów zostałem dopuszczony do pełnienia dyżurów bojowych na stanowisku ON.
Weszło mi to tak w krew, że na każdy dzwonek w mieszkaniu reagowałem w podobny sposób. Zrywałem się i chciałem biec na sprzęt.
[ Do spisu treści ]
3. Stan wojenny 13 grudnia 1981r.Nie trwała ta sielanka długo bo nadszedł 13 grudnia 1981 r. Była to niedziela. Pierwsza niedziela, którą mieliśmy spędzić sami z żoną i synkiem na nowym mieszkaniu.
Około godz. 05.00 przybiegł goniec i przekazał sygnał: “Wykonaj Burza”. Ubierałem się i wychodząc powiedziałem, że dowódca robi jakąś niespodziewaną kontrolę osiągania WSGB i wrócę za jakieś 3–4 godziny. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna.
Okazało się, że wszystko było już ustalone. Kadra została podzielona na kilka grup, które miały do zrealizowania swoje zadania.
Pierwszy mój kontakt z rodziną nastąpił dopiero 24 grudnia.
[ Do spisu treści ]
4. Gotowość bojowa sprzętu technicznego.Życie toczyło się nadal. Dyżury, obsługa sprzętu i szkolenie bojowe to były najważniejsze sprawy.
Wykonywaliśmy obsługi codzienne, obsługi tygodniowe, obsługiwania miesięczne. Raz na pół roku przeprowadzane były tak zwane prace półroczne.
Polityka kadrowa dowództwa dywizjonu oraz dosyć atrakcyjne położenie miejsca zamieszkania kadry zawodowej doprowadziło do tego, że obsada baterii radiotechnicznej znacząco się poprawiła.
[ Do spisu treści ]
5. Szkolenie na imitatorze celów powietrznych AKKORD.Swoje umiejętności należało cały czas doskonalić. Służyły do tego treningi pracy bojowej z wykorzystaniem urządzeń treningowych AKKORD.
Za jej pomocą można było ćwiczyć operatorów ręcznego śledzenia, zaplanować i symulować różnego typu naloty celów powietrznych na dywizjon oraz dokonać oceny pracy bojowej.
Później przegrupowano takie urządzenie z 40 dr OP m. Kołczewo do naszego dywizjonu.
[ Do spisu treści ]
6. Zmiana frontu, idę do pracy sztabowej.Wiosna 1984 r. otrzymałem propozycję szefa sztabu kpt. Zbigniewa Przęzaka objęcia stanowiska pomocnika szefa sztabu. Był to dla mnie ogromny zaszczyt.
Było to kolejne doświadczenie w mojej karierze zawodowej.
Po objęciu stanowiska pomocnika szefa sztabu stwierdziłem, że moja wiedza na temat zasad szkolenia w wojsku, metodyki, wykorzystania pomocy dydaktycznych jest znikoma.
W dniu 12.10.1984 r. mianowany zostałem do stopnia porucznika.
[ Do spisu treści ]
7. Zostaję szefem sztabu 37 dr OP.Nadchodzi 1985 r., szef sztabu mjr Zbigniew Przęzak komunikuje mi, że przenosi się do nowo formowanego 78 pr OP Mrzeżyno.
W października 1985 r. obejmuję obowiązki szefa sztabu 37 dr OP. Nie jest to tylko zastępstwo na miesiąc, lecz wyznaczenie na etat. Poważna sprawa.

Przyjęcie obowiązków szefa sztabu 37 dr OP.
Stanowisko szefa sztabu związane było również i z innymi zadaniami. Szkolenie służb, instruktaże, kontrola i nadzór nad miejscami pełnienia służb i wart.
[ Do spisu treści ]
8. Zadymianie, czy to dobry sposób maskowania?Były też i inne zadania. Jednym z ciekawszych było zadymianie dywizjonu. Chodziło o sprawdzenie czy można w czasie działań bojowych tak zamaskować jednostkę żeby nie była widoczna przez nadlatujące samoloty wroga.
[ Do spisu treści ]
9. Strzelanie bojowe w Aszułuku.W 1986 r. zostałem wyznaczony jako oficer kierunkowy stanowiska dowodzenia brygady podczas strzelań bojowych w ZSRR.
Było to dla mnie ogromne wyróżnienie.
[ Do spisu treści ]
10. Koniec służby w 37 dr OP i koniec samego dywizjonu.Rozpocząłem przygotowania do przeniesienia się do nowego miejsca służby.
Po rozformowaniu 37 dr OP odszedłem do 78 pr OP w Mrzeżynie.
[ Do spisu treści ]